bankobranie: Ponad 10 000 zł zarobiłem na bankach w ciągu dwóch lat
Bądź na bieżąco. Korzystaj z bezpłatnego newslettera

01.02.2016

Ponad 10 000 zł zarobiłem na bankach w ciągu dwóch lat

Dziś blog świętuje drugą rocznicę powstania. Jednocześnie mijają dwa lata mego dokumentowania aktywnego bankobrania.

To nie blog zachęcił mnie do aktywnego zarabiania na bankach, ale zarabianie na bankach - które zacząłem praktykować już jakieś 7 lat temu - stało się zaczątkiem do blogowania. Tu nie tylko publikuję wpisy o nowych promocjach, popularyzuję wiedzę na temat produktów bankowych, udzielam wskazówek i porad, ale dzielę się też własnymi doświadczeniami i podsumowuję zarobki na promocjach bankowych. I na mnie samym robi wrażenie kwota, którą w tym czasie zarobiłem.

Aż 10 189,98 zł jest kwotą zawrotną zważywszy na to, że są to pieniądze, które zarobiłem"przy okazji" codziennych zakupów, wykonywania płatności za rachunki i czasem sięgnięcia po nowinki (np. instaluję aplikację, płacę za pomocą systemu płatności mobilnych itp.). Owszem, dochodzi do tego obowiązek pilnowania spełnienia warunków, które zwolnią z opłat za konta czy karty, ale ma to też pozytywne strony: teraz skrupulatniej czytam umowy, dbam o terminowość i porządek w dokumentacji.

Jak się zarabia na bankach?


W relacji z bankiem jestem podmiotem. Gdy respektuję umowy i regulaminy, bank musi robić to samo. Gdy coś mi przysługuje, egzekwuję to tak samo, jak bank dochodziłby każdego grosza, który muszę mu zapłacić. Gdy pojawia się okazja do założenia konta z premią, nie zwlekam, zanadto nie kalkuluję, by nie przegapić okazji. Z taką samą konsekwencją zamykam konto, gdy bank podnosi opłaty, wymaga większej aktywności, zmniejsza atrakcyjność oferty.

Na mocno konkurencyjnym rynku, banki w Polsce walczą o klienta. Dają zarobić, dają oszczędzić przy okazji, dają się cieszyć podwyższonym oprocentowaniem lokaty. Aczkolwiek są to zazwyczaj oferty dla nowych klientów. Więc i z naszej strony musi pojawić się elastyczność, otwartość na nowości i chęć wyjścia ze strefy komfortu, jaką jest przyzwyczajenie do "starego" konta i karty płatniczej. To też świetna szkoła zarządzania finansami osobistymi. A przy tym bardzo opłacalna, bo w ciągu dwóch lat uzbierałem zwroty za płatności kartą, premie, bonusy i nagrody za konta, lokaty i karty na łączną sumę ponad 10 000 zł.

Wczoraj opublikowałem comiesięczny raport. Był to już 24. taki raport. Bo dziś właśnie mijają dwa lata odkąd prowadzę blog i odkąd podsumowuję swe zarabianie na bankach. Podsumowanie tych dwóch lat dokumentowanego bankobrania w wersji graficznej:



Przy tej kwocie mógłbym nawet poczuć się szejkiem ;)



Dziś też jest dobry moment by odpowiedzieć na często pojawiające się pytania. Ile czasu poświęcam na bankobranie? W ilu bankach miałem lub mam konta? Trochę liczb:
Patrząc na notowania giełdowe czy zmienność cen surowców cieszę się, że w tym czasie nie inwestowałem ;)
Podsumowując, myślę jednak o przyszłości. I liczę na kolejne okazje do bankobrania. Tego Wam i sobie życzę!

44 komentarze:

  1. Myslę ze bedzie coraz gorzej z takimi promocjami...juz jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to zależy od tego kto od kiedy zaczął korzystać z promocji. Dla początkujących pole do popisu jest nadal. Jest pełno promocji - co chwilę coś.

      Usuń
    2. Do swego komentarza dodam jeszcze, że kiedyś promocje robiło kilka banków. Dziś zaledwie kilka banków promocji nie robi. Aczkolwiek faktem jest, że już tyle nie płacą co kiedyś (BZWBK i jego 700 zł, ech, łezka wspomnień)

      Usuń
    3. Brakuje dobrych moneybacków, których kiedyś było więcej i były godziwsze.

      Usuń
  2. Wynik godny pozazdroszczenia i naśladowania. Gratuluję! I od 4 miesięcy też staram się rozkręcać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Życzę dalszego rozkręcania! Pozdrawiam również :)

      Usuń
  3. a jaki jest koszt pozcjonowania strony i dalszych ogolnych kosztow a prosciej jest zebrac jak ja to robie mam zerowe koszty wlasne a same dochody

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja cieszę się, że był taki dzień gdy włączyłem Dzień Dobry TVN lub Pytanie na śniadanie i zobaczyłem Mr. Złotówę. Trochę wierzyć mi się nie chciało w to co opowiadał, ale skusiłem się. W ciągu roku u mnie zebrało się ok. 2,5 tys zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało Ci się trafić na jeden z tych programów, a docelowo na blog! Życzę dalszego owocnego bankobrania!

      Usuń
  5. Ja z kolei dzięki Bankobraniu mogłem sobie "wypłacić" premię. Czasami zdarza się, że muszę robić zakupy do pracy. Niestety jest to obowiązek dodatkowy, bez żadnej wymiernej gratyfikacji. Od kiedy jest tu zaglądam, te służbowe zakupy przyniosły mi kilka złotówek.

    Pan Złotówa zmienia życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ta "dobra zmiana" :) I bardzo dobrze, że można tak "przy okazji" dorobić ;)

      Usuń
  6. Mala rocznica. A wiec 100 lat. I szczescia dla Ciebie i Twoich najblizszych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! Świetny wynik! Ta drogą chcę też podziękować. Bo dzięki Twojemu blogowi w 2015 roku udało mi się zarobić 1922,47 zl. Wiem, że to niewiele, ale rozkręcam się. W styczniu tego roku było już 443,12. Wśród tych kwot również bon 50 zł w konkursie organizowanym przez Ciebie. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! A Twój wynik również jest świetny! Przecież równie dobrze mogło tego nie być. A jednak jest :) Powodzenia w dalszym bankobraniu życzę!

      Usuń
  8. To i ja się pochwalę. Od marca 2015 zarobiłam dzięki Mr.Złotówie-a właściwie jego blogowi 3340,34 zł. Wielkie dzięki! Całkiem niezła roczna premia. Przynajmniej dla mnie.
    Wszystkiego dobrego Mr Złotówa dla Ciebie i Rodziny!Tak trzymaj!I prowadź nas przez te bankowe zawiłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna suma! Oby tak dalej, powodzenia! Dziękuję za życzenia :)

      Usuń
  9. A jak wygląda dochód z linków polecających? Warto się w to bawić (Comperia itp)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to pytanie autor bloga raczej nie odpowie. Sadze że na affilliacji zarobił dużo więcej niż na bankobraniu :) Po to przecież ten blog prowadzi.Gratuluje serdecznie życzę by blog się rozwijał

      Usuń
    2. Nie widzę w tym nic złego, że zarabia. Uważam, że odwala kawał dobrej roboty i dzięki niemu my też zarabiamy, więc niby dlaczego miałby nie zarabiać? To dlatego korzystam z linków polecających na blogu. Pozdrawiam Złotówę i wszystkich Bankobiorców i oczywiście życzę sukcesów! :)

      Usuń
    3. Dziękuję za gratulacje i życzenia!
      Co do afiliacji - nigdy nie ukrywałem, że na skutecznych poleceniach zarabiam (wspominam o tym w przewodniku po blogu "Jesteś tu pierwszy raz?" oraz w niektórych artykułach). Ale to nie jest tak, że każdy wpis czy każdy omawiany produkt łączy się z zyskami z tego tytułu. Tym staram się wyróżnić na tle innych blogów czy serwisów tematycznych, że piszę o wszystkich promocjach - bez względu na to czy dostępne są linki afiliacyjne czy ich nie ma. Tak samo wygląda ranking lokat - jest w nim 50 lokat, ale 40 z nich to przekierowanie na stronę banku bez linku afiliacyjnego.
      Początki bankobrania - tego praktycznego - dawały mi kilka złotych miesięcznie. Cieszyłem się jak dziecko. Tak samo było z zaczątkiem zarobków na blogu. A ile zarabiam, jak się to robi itd. - o tym nie piszę, bo nie czuję się specjalistą. Są blogerzy, którzy opisują całe kulisy blogowania (zarabianie na blogu, tworzenie społeczności, budowanie baz mailingowych, pozycjonowanie strony itd.), ale ja raczej czuję się amatorem w tym temacie. Cały czas się uczę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Ja również gratuluję !!!! Mając 58 lat dopiero raczkuję w tym temacie, ale parę stówek zarobiłam na waciki...
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oby się bankobranie rozkręcało! Powodzenia!

      Usuń
  11. Gratuluję !!
    I dziękuję. Wkręciłam się ja i mój dorosły syn.
    Fajna zabawa i gratyfikacje godne zachodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bankobranie łączy pokolenia ;) Życzę wielu zarobków i satysfakcji!

      Usuń
  12. To ja też się pochwalę. Statystykę prowadzę dopiero od czerwca 2015 r. W tym czasie wykręciliśmy wspólnie z żoną ponad 6600 zł. Szczególnie ciepło wspominam ostatnią kumulację promocje Citi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne wyniki! Gratuluję! Fakt, z Citi można było sporo wycisnąć :)

      Usuń
  13. Dopiero zaczynam bankowe skakanie "z kwiatka na kwiatek". Ale dzięki temu blogowi pojęłam, że można nie być "ofiarą", z której banki skubią po kilka zł miesięcznie, co w skali roku daje spore pieniążki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że taka zmiana nastąpiła i już banki Cię nie skubią! Dalszego udanego bankobrania życzę!

      Usuń
  14. uuu to ja przy kolegach słabiutko ,,tylko,, 1450 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też świetny wynik! Wszak bez bankobrania pewnie Twe wydatki byłyby takie same, a 1450 zł by nie było ;) Zawsze podkreślam, że zarabianie na bankach musi być dopasowane do możliwości - a czynników jest wiele: miesięczne dochody, wydatki, liczebność gospodarstwa domowego itp. itd. Ktoś zarobi więcej, ktoś mniej, ale zysk proporcjonalnie będzie wtedy sprawiał przyjemność :)

      Usuń
  15. Szacunek, że z niczego zarobiłeś 10kpln. Jestem również za korzystaniem z promocji bankowych, chociaż jestem przeciw nim, bo traktują lojalnego klienta w sposób bezczelny. Zmieniam więc banki jak rękawiczki (mówię o podstawowych kontach gwarantujących darmową obsługę), choć może nie tak często jak Ty. Sam "zarobiłem" na bankach w ciągu 2 lat 100.958 pln, czyli 10 x tyle, ale dysponowałem jakimś kapitałem i w odpowiednim czasie zrobiłem lokaty na wysoki procent przy późniejszym gwałtownym obniżeniu stóp (głownie Noble, Getin i Santander 5-6,5% na 3 lata). Mając więc do wyboru czyste bankobranie lub zarabianie wybieram to drugie ze wspomaganiem pierwszego, ale bez takiego zaangażowania czasowego. Tym niemniej gratuluję wyniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja w swym wyniku nie uwzględniam zysków z odsetek. Co do do lojalności, banki faktycznie nie cenią jej wysoko. Na palcach można liczyć promocje dla obecnych klientów. Głownie jednak liczą się ci nowi. Być może z czasem się to zmieni.

      Usuń
    2. Mi nawet nie chodzi o promocje dla stałych Klientów. Po prostu wolałbym, by banki "pieściły" tych, którzy są lojalni i korzystają z ich usług. Niestety w dzisiejszym świecie nie liczy się lojalność, bo takich jak Ty czy ja , broniących się przed "krojeniem" Klientów jest niewielu. Ilu bowiem złoży reklamację za niesłusznie pobraną prowizję w wysokości kilku złotych? Sam miałem kilka takich przypadków zakończonych sukcesem, niektóre po solidnej awanturze. Ilu przeczyta zmianę regulaminu, której konsekwencją będzie pobranie dodatkowej prowizji za cokolwiek od nowego miesiąca? Nie tak sobie wyobrażam współpracę z tzw. instytucjami zaufania publicznego. Niestety dzisiejsze czasy sprawiają, że instytucje typu banki, sieci kablowe, telefonia komórkowa (że wymienię tylko te najgorsze), mają gdzieś lojalność. Dlaczego? Bo takich jak my jest kilka procent. Na większości ludzi zarabiają krocie, bo ludzie ci odpuszczają tzw. kilkuzłotowe złodziejstwo. Moją wolą nie jest zarabianie na promocjach, a raczej obrona przed zachłannością kłamliwych instytucji owijających swe niegodziwe intencje w marketingowy bełkot o zaspokojaniu potrzeb Klienta. Szkoda, że tak jest. Tym niemniej trzeba się dopasować do tej chorej sytuacji i bronić się, korzystając z głupich wymysłów bankowych marketingowców, odmawiając przy okazji dziesiątkom telefonicznych bankowych nagabywaczy starających się sprzedać niepotrzebne nam produkty. Zwykle szkodliwe i niedostosowane do naszych potrzeb. Kiedy bowiem dzwoni taki "bankowiec" nie pyta o moje potrzeby, tylko stara się sprzedać coś co ma przynieść mu dochód i dziwi się, że nie chcę usłyszeć jego "atrakcyjnej" oferty. Albo w zamian sprzedać mu przyczepę ziemniaków, której sam nie potrzebuje. Uświadamiajmy więc wspólnie społeczeństwo, żeby nie dać się "kroić" bankom. Może te w końcu zrozumieją, że warto inwestować w stałego i lojalnego Klienta.

      Usuń
  16. 10.000 robi wrażenie, więc pokusiłem się o drobne wyliczenia publikowane przez Mr. Złotówa. Niestety wyniki nie są pełne, bo nie od początku była publikowana informacja ile trzeba było wydać, by zarobić daną kwotę.

    Nie będę wypisywał ile wydano w konkretnym miesiącu, bo możecie to samemu sprawdzić, niemniej w przeciągu ostatnich 14 miesięcy za pomocą kart Mr. Złotówa (i za pewne jego żona) wydali ponad 48.000 zł. Średnio daje to ponad 3.400 zł na miesiąc. Do tego, w zakresie owych 10.000 zł, którymi chwali się (i słusznie!) Mr. Złotówa, wchodzą opłaty za prąd, TV, internet, czasami czynsz...

    Podsumowanie zrobiłem, bo:
    - byłem ciekaw ile trzeba wydać, by tyle zarobić (prawie 20% zwrot wydatków - wow!)
    - przyjmując, że mało kto wydaje tyle co Mr. Złotówa (w sensie, że dokładnie tyle - pewnie są tu też tacy, co wydają więcej), można sprawdzić swój własny zwrot kapitału i porównać skuteczność z wynikami Mr. Złotówa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Dziękuję za prześwietlenie i przegląd kolejnych miesięcznych raportów.

      Mniej więcej miesięcznie wydajemy ok. 3 000 - 3 500 zł. Praktycznie za wszystko płacimy kartą (także w Internecie). Gotówka idzie w ruch tylko na poczcie (ale podobno mają wkrótce wprowadzić terminale! Hura!) i na ryneczku (w okresie letnio-jesiennym całkiem sporo tam wydawaliśmy; ciąża, więc i zdrowe odżywianie szło pełną parą). Na nasze wydatki (w okresie dwóch ostatnich lat) w sporej mierze wpływało również to, że finalizowaliśmy urządzanie mieszkania.

      Co do liczb, które padają na blogu (podawanych przeze mnie, jak i przez Czytelników) nie ma jednak co przywiązywać uwagi. Bo nie chodzi tu o bicie rekordów. Chodzi o to by na bankach nie tracić, by mieć satysfakcję zysków (większych czy mniejszych to nieważne. Ważne by były). Jeśli czyjeś miesięczne wydatki wynoszą np. 500 zł, jest rzeczą oczywistą, że z bankobrania nie wyciśnie 300 czy 400 zł miesięcznie (no ewentualnie raz-dwa może się udać). Ale wtedy te np. kilkadziesiąt złotych może cieszyć równie mocno. Albo nawet i bardziej ;)

      Usuń
  17. Też lece z promocjami i ofertami Banków i oprócz Cashback'u obniżam również rachunek za telefon, a tamtym miesiącu o 50 zł.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mr. Złotówa - jeśli można wiedzieć - te 3000-3500 to tylko płatności kartą, czy wszystkie miesięczne wydatki (czynsz, prąd, woda, gaz, ew. raty kredytów np. hipoteczny itd.)? Chciałabym mieć porównanie do swojej rodzinki 2+2, gdzie na drugie "dwa" wydaje się miesięcznie dość sporo... Oczywiście zrozumiem, jeśli nie odpowiesz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem. Ale nieco później, by móc się rozpisać. Teraz mam tylko telefon pod ręką ;)

      Usuń
    2. Uff, po długim, wyczerpującym dniu wreszcie mogę odpisać.
      Wydatki 3000-3500 zł to płatności kartą (wszystkie możliwe, bo gdy jest opcja płatności kartą to nie ma zmiłuj - płatność jest w ten sposób, a nie gotówką. Tak płacimy za towary i usługi. Tu muszę jednak dodać, że w moim miejscu zamieszkania udostępnianie terminali płatniczych jest dość powszechne, a zdaję sobie sprawę, że są miejsca w Polsce gdzie ciągle nie wygląda to różowo. Też nie mam problemu ze znalezieniem miejsca, gdy zapłacić trzeba BLIKiem). Częściowo wśród tych płatności są rachunki za media (gdy jest możliwe zapłacenie kartę - np. przez robota finansowego bm.pl). Wydatków gotówkowych mamy niewiele (wspomniana wcześniej poczta, ryneczek, a do tego rata kredytu hipotecznego, aczkolwiek niewysoka. Póki co nie mamy płatności za przedszkole, zajęcia dodatkowe itp. które niestety często jeszcze opłaca się wyłącznie gotówką).
      Oczywiście możliwości zarabiania i wykręcania zwrotu uzależnione są od wielu czynników. Gdy wyrabiałem kartę kredytową Citi, a dostawałem tablet (wart ok. 350 zł), wydać kartą musiałem 1 000 zł. Zwrot 35%. Rewelacja! Teraz wygląda to nieco słabiej (do wzięcia jest telefon lub tablet - rynkowo warte - po 400 zł. Wydać trzeba 1000 zł (ale przez trzy kolejne miesiące). To nadal świetna promocja (zwłaszcza w obecnej edycji gdy karta jest bezwarunkowo darmowa), ale zwrot wynosi już ok. 13%. Jednak mamy też takie promocje jak Konto w BZ WBK, gdzie za pięć transakcji kartą na dowolne kwoty do wzięcia jest 100 zł. Więc po wydaniu np. 5 zł, wraca do nas 100 zł. Zwrot już jest kosmiczny ;) Przez ostatnie dwa lata - które podsumowuję - takich okazji było sporo.

      Usuń
    3. Dzięki za tak szczegółowe wyjaśnienia!

      Usuń
  19. Niestrudzony.pl7 lutego 2016 17:41

    Cashbacków trochę jest ale nie są to super oferty, pojawiają się coraz to lepsze oferty kont dla osób mających firmy. No i co roku są zawsze jakieś ciekawe lokaty. Rok 2016 musi być lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  20. A czy przypadkiem nie jest, że wiedząc że jest do złapania od banku parę stowek to my wpadamy w mały szał zakupów i kupujemy coś, co nam nie jest koniecznie potrzebne? Coś co jest droższe, bo termin końca promocji jesli bliski. Zarobiłeś 10 tys zl, ale ile wydałes łącznie? Dopiero odnosząc odsetki do wydatków można powiedzieć ile zyskujesz w % (zakładając, że kupujesz to samo i w tej samej ilości jaką byś kupował nieswiadomy istnienia jakichkolwiek bankowych promocji). :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W comiesięcznych raportach w 2015 roku podawałem już kwoty, które wydałem celem uzyskania (takich danych nie mam niestety za rok 2014). Staram się robić zakupy "z głową". Niejednokrotnie wszak było już tak, że nie wykorzystywałem całych przysługujących miesięcznie limitów zwrotów. Bankobranie nie ma być celem samym w sobie, nie ścigam się na wykręcanie wielkich kwot zwrotów i premii. Przede wszystkim chodzi o to, żeby zarobić, a właściwie to zaoszczędzić "przy okazji" zakupów które i tak bym robił ;)

      Usuń