bankobranie: Cała Polska niech wie: kompromitacja banku po całości
Bądź na bieżąco. Korzystaj z bezpłatnego newslettera

10.10.2014

Cała Polska niech wie: kompromitacja banku po całości

Odkąd praktykuję bankobranie, nie miałem do czynienia z takim blamażem banku organizującego promocję.


Dzisiejszy wpis niewątpliwie różni się od pozostałych. Dotyczy bowiem skandalu, jaki wybuchł wokół promocji BNP Paribas. Bank hucznie promował akcję rozdawania tabletów dla osób, które zdecydują się otworzyć iKonto.


Uczestnicy promocji właśnie otrzymali maile z informacją o przyznaniu, a częściej o nieprzyznaniu nagrody.

Patrząc na regulamin promocji w dziale IV mamy zapis:
"1. Uczestnik nabywa prawo do nagrody - tabletu Samsung Galaxy Tab P3 Lite SM-T110 jeśli spełni łącznie następujące warunki:
1) w okresie trwania Sprzedaży Premiowej kliknie w banner reklamowy z wizerunkiem tabletu i informacją o sprzedaży premiowej, wypełni wniosek o otwarcie iKonta BNP Paribas Banku Polska S.A. i dokona przelewu identyfikującego,
2) do 30.09.2014 aktywuje iKonto w BNP Paribas Banku Polska S.A. i wykona transakcje kartą debetową na kwotę przynajmniej 400 zł." 

A w dalszej części możemy znaleźć informację:


"Każdemu Uczestnikowi, która spełni warunki Sprzedaży Premiowej opisane w dziale IV Regulaminu, Bank przyznaje tablet Samsung Galaxy Tab P3 Lite SM-T110." 

Nie ma więc zmiłuj, skoro wniosek o konto został przyjęty, a warunki promocji spełnione to tablet się należy.

Tymczasem uczestnicy promocji, w tym także ja, otrzymaliśmy następującą wiadomość:



Papka słów, z której wynika wręcz coś sprzecznego: bank jednocześnie twierdzi, że wziąłem udział w "Sprzedaży Premiowej" (czyli należy się tablet), ale "nie udało Ci się znaleźć wśród osób, które otrzymały nagrodę". To, Drodzy Państwo z BNP Paribas,czy to była zabawa w stokrotkę: temu figę, temu figę, temu tablet, temu figę?

O promocji napisałem na blogu dokładnie 5.08.2014 r. Już 8.08.2014 r. poinformowałem o tym, że bank wstrzymuje przyjmowanie wniosków (przynajmniej tych za pośrednictwem programów afiliacyjnych). Część serwisów internetowych, blogerów i sam bank nadal udostępniali i promowali wnioski o konto - takie głosy pojawiły się także w komentarzach pod wpisem o promocji. Jeden z nich, zawierający link do wniosku, usunąłem w obawie o rozczarowanie mych Czytelników udziałem w limitowanej promocji, która de facto mogła być już zakończona. Wniosek był dostępny na stronie banku aż do 14.08.2014 r.  

Gdyby tego było mało, w sieci aktualnie krąży print screen z facebookowego fanpage'a BNP Paribas z następującą konwersacją:


Uczestniczy promocji nadal mogli więc żyć w nadziei (złudzeniach?!), że na nagrodę szansa jest. 

Zupełnie innym aspektem promocji jest czas, w jakim bank przesyłał karty płatnicze do konta. Wszyscy wiemy, że standardowa formułka przekazywana przez bankowców w momencie otwierania konta to informacja o 14-dniowym okresie oczekiwania na kartę. Jako właściciel kilkudziesięciu kart, w praktyce doświadczyłem, że karty takie są dostarczane w ciągu kilku dni, a w BNP Paribas ten okres był jakoś wybitnie dłuższy...

Co teraz robić?


Pozostaje nam procedura reklamacyjna. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, bank powinien na taką reklamację odpowiedzieć niezwłocznie, najpóźniej w terminie 30 dni od jej otrzymania. 


Jeśli ta procedura okazałaby się niewystarczająca, możesz skorzystać z kolejnego kroku, jakim jest zgłoszenie do Komisji Nadzoru Finansowego oraz do organu rozstrzygającego spory między klientami, a bankami, tj. Arbitra Bankowego przy Związku Banków Polskich.

Co z tym bankobraniem?


Nauką z powyższej sytuacji jest konieczność oddzielania ziaren od plew. Z promocji wycisnąłem już sporo premii i niejedną nagrodę. Wiele banków wkłada sporo wysiłku by promocjami przyciągać klientów. Trafiliśmy na czarną owcę. Dla mnie powyższa promocja BNP Paribas była pierwszym kontaktem z tym bankiem (choć jedno konto w tym banku założyłem już wcześniej - zaledwie trzy tygodnie przed promocją, więc wtedy trudno było mówić o doświadczeniach ze współpracy z tym bankiem).


Osobiście nie po to jednak wkładam wysiłek w praktykowane bankobranie i prowadzenie bloga, by dziś załamywać ręce. Prowadzenie bloga, pozwala mi jednak na własną, niezależną opinię, którą mogę wygłosić swobodnie w naszym imieniu i to bez obaw o jej zgodność z linią programową gazety czy serwisu internetowego i bez zależności działu reklamowego. Więc w tekście tym znaleźliście ponadprzeciętnie dużą ilość opinii własnych. 

Całe szczęście można korzystać z innych, aktualnie obowiązujących promocji bankowych, które przynoszą spore zyski i bez wątpienia zrekompensują brak tabletu od tych... dokończcie sobie sami ;)

Źródło grafiki: freedigitalphotos.net

2 komentarze:

  1. BNP strzela sobie w nogę.... Nawet jeśli w jakiś dziwny sposób nie uwzględnią reklamacji to droga odwoławcza nie wyczerpana. Ale bank straci wizerunkowo tak wiele, że lepiej jakby zamówili te tablety i wysłali choć mleko się już rozlało... Na pewno mnie to nie zniechęci do promocji bankowych bo to w BNP to na prawdę rzadka "czarna owca".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do powyższego wpisu, jak i komentarza, nic dodać, nic ująć. Kompromitacja żabojadów

      Usuń